Proszę państwa do gazu - streszczenie




Streszczenie opowiadania Proszę państwa do gazu z Opowiadań Tadeusza Borowskiego.

W obozie przeprowadzano akcję dezynfekcji, wszyscy więźniowie musieli chodzić nago. Ubrania w celu odwszenia wrzucono do basenów wypełnionych cyklonem używanego również w komorach gazowych. Obóz zamknięto, ludzie nie chodzili do pracy więc wylegiwali pod ścianami baraków lub na dachach. W oczekiwaniu na obiad, odwiedzano znajomych, częstowano się produktami z paczek. Transporty już nie przychodziły, w związku z czym część Kanady (uprzywilejowanych więźniów pracujących przy rozładunku transportów) przydzielono do zwykłego komanda. Warunki w obozie uległy znacznej poprawie: „nieograniczona ilość paczek, bić nie wolno". Zaczęto podejrzewać, że dowozów już nie będzie, a wówczas co niektórym trudniej będzie przetrwać:

„ludzi nie może zabraknąć, bo byśmy powyzdychali w lagrze. Wszyscy żyjemy z tego, co oni przywiozą."

Nagle do budy blokowego wpadł goniec z informacją o przybywającym transporcie. Więźniom z Kanady nakazano przygotować się na przyjazd pociągu. Tadek zdążył krzyknąć do swojego francuskiego przyjaciela Henriego, by ten przyniósł mu buty, ale po chwili, wychodząc z bloku, natknął się na niego i zdecydował razem z nim pójść na rampę. Brakowało akurat paru ludzi, więc prócz Tadka dołączyli również wiecznie głodni Grecy. Rampa kojarzyła się z prowincjonalną stacją kolejową, placyk wysypany żwirkiem otaczały wysokie drzewa. W oddali zalegały stosy szyn, desek, leżały cegły, kamienie, części baraków - wszystko, co było potrzebne do rozbudowy lagru. Z nieba lał się żar, więźniowie zamarli w oczekiwaniu na przyjazd transportu. Głodni Grecy szukali wśród torów resztek pokarmu. W tym samym czasie Vorarbeiterzy łączyli ludzi w grupy, wyznaczając każdej odpowiednie zadanie, podjeżdżały motocykle „wiozące obsypanych srebrem odznak podoficerów SS". Zrobiło się tłoczno i gwarno. Nagle ktoś obwieścił nadejście transportu. Widać było pierwsze wagony, zza kratowanych maleńkich okien przebijały ludzkie twarze. Z wagonów począł dochodzić odgłos dudnienia w drewniane ściany, słychać było krzyki: „Wody!, Powietrza!"



Chcesz być na bieżąco? Dodaj swój adres e-mail do newslettera!

Wpisz adres E-mail: